Upał daje popalić. Już poczułam pierwsze efekty zbyt długiego przebywania na słońcu, już usłyszałam słowa nadziei, że jutro może obejdzie się bez upałów. Jednak osobiście kocham taką pogodę, krótkie spodenki i przewiewne bluzki. Z radością zaplatam warkocze, by umożliwić skórze głowy i szyi dodatkową dawkę tlenu i szukam kosmetyków, które będą idealne na te upały.
zegarek tutaj
Tego lata wybieram szampony Anatomicals ze względu na ich działanie, ale także ożeźwiające zapachy. Szampon ogórkowy został stworzony z myślą o częstym myciu głowy. Jest lekki, łagodny dla skóry głowy, nie przesusza jej, a przy tym ułatwia rozczesywanie włosów. Nie zostawia ich nieprzyjemnych w dotyku. Jest wręcz idealny na lato, gdy potrzebujemy myć włosy praktycznie codziennie. Ale to miętowy podbił moje serce. Nie tylko intensywnym zapachem, kojarzącym mi się z gumami Orbit. Włosy są maksymalnie gładkie w dotyku, przyjemnie nawilżone. Jednak efekt chłodzenia skóry głowy jest moją ulubioną jego właściwością.
Poparzenie słoneczne już za mną. Użyłam kremu z 15 SPF, ale tylko na ramiona i dekolt myśląc, że skoro już w tym roku się opalałam to mniej strategiczne miejsca nie muszę chronić. Po raz kolejny raz się przejechałam na braku kosmetyku do opalania. Na szczęście wczoraj przyszedł do mnie żel aloesowy 99% od Skin79. Od razu się przydał. Na całe szczęście jego działanie jest takie jak powinno być - koi i nawilża już niewielka ilość. Brak poparzenia na twarzy oraz jedynie przybronzowienie skóry to zasługa kremu o którym pisałam już tutaj. Waterpoof sun gel to must have tego lata.
Kolejnym ważnym przystnkiem w mojej pielęgnacji jest nawilżenie ust. W takie upały źle się czuje z kolorem na ustach, a jeśli już to delikatnym. Znowu wróciłam do kultowych EOS'ów i znowu kocham ten o zapachu mięty.
Zaopatrzyłam się także w kolejną mgiełkę do twarzy od Apis - tym razem z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży by dodatkowo walczyła z przebarwieniami. Gdy czuję, że moja twarz dostaje zbyt mocno "w kość" od duszności i upału, psikam ją mgiełką, która tonizuje i wyrównuje pH skóry, a dodatkowo koi.
W takie upały makijaż spływa z twarzy, dlatego warto postawić na coś lekkiego. W moim przypadku krem CC od Bell HYPOAllergic, który dodaje kolorytu skórze, delikatnie wyrównuje jej koloryt, puder fixujący, również z linii Bell HYPOAllergic, a ostatnio jednym z moich ulubionych bronzerów jest ten od Felicea (pisałam o nim tutaj). Do tego ulubiony tusz do rzęs z Hean i makijaż gotowy. Świeżość przede wszystkim!
A jakie są Twoje letnie niezbędniki, które pozwalają Ci z klasą przejść przez upały?
Aloes mi tez pomaga;)
OdpowiedzUsuńAloes też mam, ale innej koreańskiej firmy. Z Anatomicals miałam żel pod prysznic z tej serii i miło go wspominam :) a cc Bell jest bardzo spoko!
OdpowiedzUsuńU mnie przede wszystkim woda termalna. Chcę się też zaopatrzyć w podkład mineralny :)
OdpowiedzUsuńTo z aloesa jest na pewno swietne <3
OdpowiedzUsuńZapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/06/white-outfit.html
żel aloesowy skin79 też bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńNa mgiełkę Apis mam wielką ochotę :)
OdpowiedzUsuń